Galerie Bratysławy – Nedbalka

W poniedziałki prawie wszystkie muzea są zamknięte, a we wtorki część z nich otwierają dopiero o 13:00. Jeśli otworzą. Byłem w muzeum [a właściwie tylko przed drzwiami] Arthura Fleischmanna, ale zamknięte. Tzn. wg informacji powinno być otwarte, z tą różnicą, że zamknięte. Nie ogarniesz.

Dlatego wypisałem i wysłałem kartki, a potem poszedłem do Nedbalka Gallery. Normalnie jak Guggenheim. Budynek i organizacja ewidentnie wzorowana na tym z Nowego Jorku. Choć Guggenheim miał wiele abstrakcyjnych dzieł, a tutaj inaczej nieco. I na wszystkich piętrach pachnie… obiadem.

DSCN7268 Anton Jasusch „Adam i Eva” – 1925
Adam jest Murzynem, ma obite kolano i cycki nieco mniejsze od Ewy. A Ewa jest biała. O poprawność polityczną Słowaków w 1925r. bym nie podejrzewał. Stoją do siebie tyłem, szczerzą zęby. A i tak kaczuszki kradną wszystko.

Dominik Skutezky „Lavićka” – 1890
Dwie damy karmiące psa kostką cukry [co to, koń?] – na nie. Ale tło i kwiaty z przodu, pointylistycznie przypominające van Gogha i Cezanne’a – oj bardzo na tak.

Znów porównuję.
Endre Nemer „Źena s baranom a volskou hlawou” – jakby artysta chciał być Picasso. W błękicie. A nie jest.

DSCN7270

Imrich Weiner-Kral „Slovenska pieseń” – jakaż to Matka Boska Słowacka?

Milan Doboś – kilka prac tu wisi, choć ma swoje osobne muzeum. „A ja nie, po prostu nie, mnie się to, mnie to się nie podoba”. Wciąż się przekonuję o tym, że abstrakcja to nie dla mnie.

Rudolf Uher „Hlava pre Samuela Becketta”.
Rzeźba. Też abstrakcja. Ale biorąc pod uwagę „Czekając na Godota” jestem w stanie zrozumieć ten wybór. Choć trochę trefny ten alef.

I siedzę teraz w galeriowej kawiarence, bo do biletu kawa/herbata gratis. Miło.

Absolutnie emocjonujący opis pojedynku na improwizację między dwoma wieszczami w „Portrecie Słowackiego” Pawła Hertza (rdzł „Paryż). Czytałem to jak najlepszy opis pojedynku sportowego. Mistrzostwo prozy (choć cała książka razi archaizmami i pomija mnóstwo niezbyt wygodnych fragmentów, jak na przykład romans z I. Krasińskim, czy jego opiumowe ekscesy). Ale opis pojedynku – zacny.

Wieczór, siedzę już w hostelowej kuchni. Część jedzenia, które przywiozłem ze sobą, aby było taniej, będę musiał zabrać. Np. mój bezglutowy makaron, bo tu i tak nie ma gdzie gotować. A dodatkowo musiałem spróbować miejscowego żarcia. I padło na Bryndzowe haluśky s udenou slaninou a paźitkou. To nic innego jak serowo-ziemniaczane gnocchi z żółtym serem i smażoną słoniną. Ależ to dobre było! Do tego podali mi wódkę z lodem. No to trawienie zapewne też wspomogłem. Sycące, bezglutowe, smaczne. A całość kosztowała 7,60e w słowackim pubie z regionalną kuchnią.

Poszedłem też na drugą stronę Dunaju [wcale nie jest modry], pod UFO. Jak oni tam wjeżdżają?

DSCN7275

Pospacerowałem tamtym brzegiem i porobiłem fotki. Tak, Dunaj jest bardzo wartki, niosący ze sobą nawet całe drzewa. Jak przy Devinie. Niebezpiecznie to wygląda. Ale barki cumują.

Gdy wróciłem na Stare Mesto to trochę błąkałem się już, a to oznaka, że wszystko, co chciałem – zobaczyłem. Na jutro tylko zostawiam galerię narodową i ten Dvor, o ile będzie otwarte. Tak, Bratysławę spokojnie można zrobić w dwa dni, a cztery w DSCN7292zupełności wystarczą, gdy chce się posiedzieć także w knajpkach i chłonąć klimat (tak lubię).

Brati ma bardzo dużo graffiti, ale z tych średnich. Niektóre pretendują do miana dzieł sztuki, ale tylko pretendują. Nie znalazłem żadnego muralu, który chwyciłby mnie za serce. Ogólnie nie wygląda to za dobrze, te maziaje…

 

INFO PRAKTYCZNE

Nedbalka Gallery otwierają od 13:00 do 19:00

(w poniedziałki nieczynna).

Adres: Nedbalova ulica 17

Cena wstępu – 4e

W cenie biletu jest kawa lub herbata w galerianej kawiarni.

Dostęp do Wi Fi na terenie całej galerii.

Zobaczymy tam tylko dzieła (obrazy i rzeźby) słowackich artystów,

ale niektóre bardzo ciekawe.

Pomysł galerii w oczywistym stopniu wzorowany na nowojorskim Guggenheimie.

Jest w Bratysławie kilka knajp z regionalną kuchnią i warto z nich skorzystać.

Ja omijam wszelkie puby irlandzkie [do takich pójdę w Irlandii],

restauracje chińskie [do takich pójdę w Chinach] itp.

Wybieram zawsze lokalne jedzenie.

Bryndzowe haluśky s udenou slaninou a paźitkou + wódka – 7,60e


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

© 2022: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress