BLOG

now browsing by category

 

Paryż i Wersal bez wersalek

Poprzedni dzień opisany jest tutaj: Paryżowe Notre Dame, Panteon i Pompidou W Paryżu dzień czwarty. Popołudniu pospałem trochę. Wieczorem byłem na Montmartre. Tam olbrzymia kolejka do Moulin Rouge. Poszedłbym na takie przedstawienie zobaczyć jak wygląda słynny can can, ale stać tyle godzin w kolejce i zapłacić jeszcze za to tyleRead More …


Paryżowe Notre Dame, Panteon i Pompidou

Kwintesencja paryskich doznań- Luwr, Orangerie, D’Orsay Paryż – dzień trzeci. Oto jak można bić kasę na turystach – hostel „Friends”. Ponad 20 pokojów a 2 prysznice i 2 toalety. Wystarczy? Musi. Najśmieszniejsze, że chyba będę musiał tu zostać jeszcze jedną noc, bo durne połączenie na Beauvis dopasowane jest do lotu.Read More …


Kwintesencja paryskich doznań- Luwr, Orangerie, D’Orsay

Paryż – dzień drugi. Luwr. W końcu tu jestem. Marzenie wielu lat się spełniło. Czyż nie po to się żyje, by je realizować? No to jestem. Po 3h robię sobie przerwę. Siedzę w części rzeźb, obok kodeksu Hammurabiego. To takie proste – oko za oko, ząb za ząb. Któryś zRead More …


Paryż-sraryż

Do Paryża przyleciałem z Lizbony. Jednak obycie to dobra sprawa. Pamiętam początki, kiedy ustawialiśmy się z Ł. do kolejki, gdzie oddaje się duży bagaż, mając tylko mały. I sądziliśmy, że niczego nie można brać na pokład, bo na pewno zabiorą podczas security checka. A teraz? Kanapki, serki, liquidy, puszki, kremyRead More …


Muszę pożegnać Barcelonę znów…

Barcelona cz. 3 Sagrada Tibidibidabobabo Znów poranek na hostelowym patio [patio?]. Wczorajsza sjesta się przydała. Byłem u Basi. Poznałem ją jakiś czas temu w Almerii na południu Hiszpanii. Teraz mieszka tutaj i pracuje jako… asystentka magika. Ma mieszkanie na ostatnim piętrze wieżowca, z dużym tarasem większym, niż moje mieszkanie. IRead More …


Od Guella przez Sagradę w stronę morza

Barcelona cz. 1: Barcelona u stóp i nowe znajomości   Co za noc! O tempora! O mores! Potwierdza się zasada, że najlepiej jest nie planować… – Siedzę teraz w parku Guell, potem idę pod Sagrada i na plażę, gdzie spotkam się z Nimi. Dogadaliśmy się, że podróżujemy sobie po EuropieRead More …


Barcelona u stóp i nowe znajomości

Tibidabo i Sagrada Familia – oto, co przede mną. I oczywiście cała Barcelona u stóp. Siedzę na zboczu Montjuic. Nie planowałem dziś tego, ale jakoś tak wyszło, że rano w Gironie uwinąłem się dosyć szybko i już przed 14:00 byłem w Barcelonie. Droga w pociągu była całkiem przyjemna i znacznąRead More …


Zawsze jest miejsce na podsumowanie

Jakoś po 6 rano. Obudził mnie imam [w mieście buddyjskim?], chwilę potem wstał Franz, bo jechał na lotnisko. Miał inny lot, my lecieliśmy do Delhi późniejszym samolotem. Ale spania już nie było. Słucham muzyczki na jedno ucho, bo drugi kabelek zamarzł i się złamał. Agna śpi. Wyrobiła w sobie niesamowitąRead More …


Wszystko, co piękne ma swój kres

Cudownie móc przespać noc w łóżku – i to tylko z dwiema warstwami ubrania na sobie. Noc zleciała spokojnie. Miła odmiana po takim czasie. Podobnie jak wczorajszy prysznic. Tzn. nie tyle prysznic, co oblewanie się kubełkami ciepłej wody – to przyjemność wręcz hedonistyczna. Gorzej tych kilka sekund po tym jakRead More …


Powrót do Leh

To musiało się zdarzyć – krach i plusk i już w rzece Rano była masakra. Na sam widok tych zamarzniętych butów robiło mi się zimno, ale nie było wyjścia – trzeba było wkładać stopy w te lodowce. Szybkie śniadanie, spakowanie obozu i w drogę. Po drodze Agna dała wykład  oRead More …


© 2018: Nietu | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress