Paryż i Wersal bez wersalek

Poprzedni dzień opisany jest tutaj:

Paryżowe Notre Dame, Panteon i Pompidou

W Paryżu dzień czwarty.
Popołudniu pospałem trochę. Wieczorem byłem na Montmartre. Tam olbrzymia kolejka do Moulin Rouge. Poszedłbym na takie przedstawienie zobaczyć jak wygląda słynny can can, ale stać tyle godzin w kolejce i zapłacić jeszcze za to tyle kasy… eee… tryb ekonomiczny przecież mam.

Więcej o Moulin Rouge piszę tutaj:

Moulin Rouge – przybytek rozkoszy?

Minąłem też wytwórnię filmów Pathe!, która swego czasu była największym na świecie przedsiębiorstwem filmowym. Ech, pamiętam te zajęcia na filmoznawstwie, i to logo…
Niestety, nie dało się tego miejsca w żaden sposób zwiedzić, więc pomknąłem pod katedrę. Ale tam nie było śpiewającego jegomościa, posiedziałem więc trochę spoglądając na oświetlony w dole Paryż i wróciłem do hostelu z myślą, że zjem kolację. Nic z tego. Hostel o 22.00 zamyka kuchnię.

Więc na miacho. Ale tam albo sexshopy, albo knajpy z piciem o tej porze bardziej, niż jedzeniem. Pozostał mi więc Mc, choć pamiętam, że kilka lat temu ten w Paryżu mi nie smakował. A teraz chyba dali mi ostatki jakieś, bo najpierw śniły mi się głupoty, potem brzuch bolał, a pół nocy nie przespałem. Nigdy więcej Mc w Paryżu! W dwóch różnych miejscach w stolicy Francji Mc okazał się obrzydliwy – przypadek?

Nie sądzę.

Teraz siedzę na patio [patio?], bo musiałem się wyczekałtować z 19-tki. Czekam na czekin do 9-tki. Bo bałagan jakiś mieli i w połowie pobytu muszę zmienić pokój. Zostawię rzeczy i jadę do Wersalu.

Pożegnałem się z pomarańczą, którą woziłem ze sobą w plecaku od… Barcelony. Nie była już jadalna. Pomarańcza, nie Barcelona. Kiedyś mieliśmy z Ł. w Opolu taką puszkę z rybami, która była z nami w trzech mieszkaniach: trzy razy się przeprowadzaliśmy i trzy razy ona wędrowała z nami. I w sumie nie wiem nawet co się z nią stało. Wiem, że jej nie zjedliśmy (pewnie ktoś na jakiejś imprezie pochłonął). No, ale to trwało zdecydowanie dłużej.

Panowie z recepcji najwyraźniej mają w dupie czekających gości hostelu, piją kawę, zamiast zająć się pokojami. Ja mam herbatę. Z cukrem, który dostałem w muzeum. Wszystko się przyda, dlatego właśnie tani tryb podróżowania. Zawsze zabieram to, co dostaję za darmo lub w cenie, bo nigdy nie wiadomo kiedy się przyda. Przydało się teraz. Wypiję i pójdę pod prychol.

Zimna noc dziś była. I chłodny poranek. Uwielbiam w takich okolicznościach przyrody to uczucie, gdy herbata rozlewa się we mnie. Jak przy -30’C w Himalajach – to jest coś! Ten gorąc w środku…

Inni przygotowują kawę w czajniczku. W takim samym robiłem kawę I. do śniadania.
Cholera, sio!
To nie Ty wyszedłeś podczas ostatniej rozmowy…

Już dosyć Paryża.

Cieszę się, że to ostatnia noc. Z Barcy nie chciałem wyjeżdżać. Z Porto też nie.

Z Paryża chcę.

Po Wersalu.

Żadnej wersalki nie widziałem. Ale łoża królewskie tak. Wersal pod tytułem: „Rzygam złotem”.

Karta PMP zapewniła, że nie trzeba było stać w kolejce po bilet, owszem, ale w kolejce do wejścia i kontroli już tak. 1,5h to zajęło. Zdążyłem przeczytać cały przewodnik.

A wnętrze?

No cóż, robi wrażenie, trzeba przyznać. Niesamowity przepych pt. „Look, people, how reach we are”. Mnóstwo ludzi. Jak w Luwrze.

Więcej o Wersalu piszę tutaj (również galeria fotografii):

O Wersalu garść informacji

Do ogrodów wstęp płatny, choć na stronie pisali, że za darmo. A ja jakoś nie mam ochoty oglądać krzaczków i kwiatków. Miast tego uda mi się może jeszcze skoczyć do Arts et Metiers. Tam kalkulator Pascala, aeroplany, pierwsze telewizory i kamery i Faucoualt’s pendulum – ładnie to brzmi. Tam uderzam, potem może Decathlon po buty.

Dosyć złota.

Za dużo.

Coś mnie dziś prawa stopa boli, tak dziwacznie, bo od góry.

Pociąg ruszył, a pani, która podczas postoju siedziała niedaleko nagle wstała i prowadzi monolog. O czym? Tylko Francuzi wiedzą. Taki swoisty Hyde Park.

No tak, zbiera kasę.

Le żebra.

Żebrać. Czy to ma coś wspólnego z żebrami? Czy ŻE BRAĆ chcą jak najwięcej?

Widzę po reklamach, że tyle fajnych filmów wyszło. Kiedy ja to nadrobię?

Do Włoch „Ulissesa”?

Wydaje się, że to drugi zawód [albo pierwszy] żebrak. Oznajmiasz, że brak mu czegoś w życiu. Czy w tym kontekście każdy z nas jest żebrakiem? Chyba nie.

Albo clown.
Już tylu na ulicach Paryża widziałem. Niektórzy irytujący, niektórzy zabawni. Co nie zmienia faktu, że clowny mają w sobie coś przerażającego. Niech przeczytają „It” S. Kinga to im się odechce clownów.

Była taka reklama Burger Kinga: ‘Why You want to eat with the clown, when You can eat with the king!”.

Do muzeum nie zdążyłem, więc wróciłem do Decathlonu pod Łukiem i kupiłem sobie buty. Ot, co.

Pada.
Paryż płacze, że wylatuję.
Trudno.
Ja nie płaczę.

10 muzeów w 5 dni – wystarczy.

Naprzeciw siedzi para: dziewczyna i Koreańczyk. I co? I rozmawiają po polsku. Koreańczyk po polsku to tak, jakby Polak mówił po… koreańsku.

Miło, że się uczył.

Czy w Paryżu jestem przystojny?

Któraś już na mnie łypie, uśmiecha się, coś szepcze do koleżanki tak podstawówkowo zalotnie niby. Możliwe, oni tu lubią takich dziwaków urodowych.
Albo pewnie mam coś brudnego na ryjcu…
Ale cóż, akurat te są brzydkie.

Wieczór.

Byłem wrzucić kartki, kupiłem prezenty dla moich, a teraz jestem w pokoju z trzema Chińczykami.

Pozytywni. Jak w filmach – szeroki uśmiech i kłanianie się.

Przegadaliśmy trochę czasu o podróżach i polskich kobietach (tak, kobiety to jeden z tych tematów, który jednoczy facetów na całym świecie!), a zaraz się kładę, bo pobudka wcześniej. Tym razem nigdzie nie wychodzę.

Ale naprawdę już.

Serio.

INFO PRAKTYCZNE

Dojazd do Wersalu na innych zasadach niż komunikacja publiczna.
Można dostać się tam z dworca Gare Montparnasse do Versailles-Chantiers lub pociągiem RER C do Versailles Rive Gauche.
Potem jeszcze ze stacji piechotką ok. 10-15 min do samego zamku
[w cenie karty PMP].
Sama miejscowość też bardzo urokliwa.

Spektakl w Moulin Rouge to kwota od 92e wzwyż,
przy jednoczesnym kilkugodzinnym nieraz staniu w  kolejce.
W okolicy mnóstwo sex shopów i kin porno.
Plac Pigalle niezbyt ciekawy, ale oczywiście to zależy od gustów.

Last day tu:

Paryż – last day


Comments are Closed

© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress