Sugar Loaf (Morro da Urca) na piechotkę – opis szlaku

Siedzę na górze Morro da Urca, tej przesiadkowej na Sugar Loaf. Można tu wjechać kolejką, albo użyć nóżąt swych, co niniejszym uczyniłem.

O kolejce na Sugar Loaf więcej piszę tutaj:

Szlak na Urca zaczyna się przy jednej z zatoczek przy Praia Vermelha. Można tam dojść mijając uniwersytet w Rio de Janeiro. Wszedłem na campus zobaczyć jak wygląda uniwerek w Brazylii. Właściwie to nic szczególnego, po prostu zwykłe budynki [sam dokładnie nie wiem czego się spodziewałem].

Od Pista Claudio Coutinho prowadzi wąski asfalt wzdłuż zatoczki. Można tam spotkać małpki marmosetki. Pomimo wyraźnego zakazu, by ich nie karmić, grupy turystów wyciągają jabłka i inne owoce, a małe, zwinne i szybkie małpiory korzystają z tych dobrodziejstw.

Z jednej strony są płochliwe i szybko uciekają na drzewa, a z drugiej podchodzą przecież do człowieka na odległość dłoni.

Sama aleja – pomimo tego, że asfaltowa – jest dosyć urokliwa. Cały zgiełk wielkiego Rio zostaje za skałą, więc można delektować się przestrzenią i ciszą spokojnej zatoczki.

Właściwa część szlaku zaczyna się po kilku minutach spaceru asfaltem. Aby zacząć podchodzić na Morro da Urca trzeba skręcić w lewo [nie da się przegapić oznaczeń] i od razu stromymi drewnianymi schodkami zaczyna zdobywać się wysokość. Do pokonania 900m w 45 min.

Idzie się w znacznej części lasem. Jak mówią tablice są to Lasy Atlantyckie.

Po drodze również można spotkać małe marmosetki, a także kolorowe papugi czy… prawie dwucentrymetrowe mrówki-potwory. Podczas spaceru tym szlakiem właściwie prawie nie ma widoków, gdyż porasta go gęsty las. Przed samym dojściem na Urca znajduje się jedna wyhlidka, z której widać końcówki dróg wspinaczkowych. No tak, na tej skale to musi ich być dużo. Że też nie mam tu kogoś, z kim mógłbym zrobić kilka dróg…

Natomiast na tych skałach ciepłych od słońca lubią wygrzewać się liczne jaszczurki:

Doszedłem na szczyt Urca w około pół godziny (zamiast planowych 45 min.), a tam… sklepy, restauracje, lodziarnie i bary. Obok zabytkowe wagoniki i stacja przesiadkowa na drugą część wjazdu.

Zdziwiłem się nieco, ale widok na zatokę Botafogo i Krajsta w tle – przecudowny.

Teraz: po lewej Krajst, przede mną Botafogo, w oddali centrum Rio i ten długi most, lotnisko, a z prawej Sugar Loaf.

Jest po 16:00.

Nie wiem czy czekać tu na zachód słońca, bo to jednak 2-3 h jeszcze.
Bo schodzić po ciemku przez ten las… a potem przez Rio…
hmm…

Zobaczymy.

Mam tu banana, chałwę i jajca. Coś od kilku dni brzuszek dziwnie boli, a naprawdę pilnuję jedzenia: ryż, mięso, owoce, wszystko, co mogę konsumować. Może to ichniejsza woda? Z kranu nie piję, ale gotuję w niej. Gotowanie chyba załatwia sprawę. Nie wiem. Poza tym mówili, że przy Botafogo Beach jakiś wirus panuje, ale przecież się nie kąpałem. Czy od siedzenia na plaży też można załapać jakiegoś wira? Jadąc do Brazylii lepiej się zaszczep – mówili…
Nie posłuchałem.

Piękny stąd widok.

Słońce powoli chyli się ku zachodowi malując niebo karminem. Chrystus w tej poświacie wygląda jakoś tak bardziej dostojnie.

I cała zatoka pode mną, wraz z lotniskiem, zapada w purpurę. Swoją drogą dziwne to lotnisko, jak samolot nie wyhamuje to ląduje w wodzie.
To dopiero musi być ekstrema!

Widok na lotnisko Santos Dumond.

Tu na szczycie z kolei jest lotnisko dla helikopterów. Ale przyjemność lotu nad miastem kosztuje od 550 reali do nawet 1000 r. Więcej szczegółów na przykład TUTAJ.

W drodze powrotnej zahaczyłem o Praia Vermelha. To urokliwa mała plaża, przy której stoją sprzedawcy kokosów, a także… pomnik Fryderyka Szopena. Skąd Szopen w Rio? I dlaczego właśnie tam? – nie wiem.

Więcej o tej plaży przeczytasz tutaj:

Posiedziałem trochę na murku przy plaży, oglądając feerię kolorów na ciemniejącym niebie. Potem ruszyłem w drogę powrotną do hostelu przez mroczne Rio. Zaszedłem nieco za daleko, zafascynowany ciągle gęstym ruchem samochodów, nadmiarem dźwięków i migoczącymi światełkami. No, ale dzięki temu zwiedziłem boczne zakątki Rio.
W każdym razie cały i zdrowy.

INFO PRAKTYCZNE
Morro da Urca – 220 m, podejście spokojnym marszem zajmuje ok. 30 min.[wg znaków 45 min]
Sugar Loaf – 369 m
Wjazd na Sugar Loaf kosztuje różnie, w zależności od sezonu i pory: w przeliczeniu od ok. 180 zł do 280 zł.
Zdecydowanie polecam spacer na Urca, choć na sam szczyt Sugar Loaf wjechać można tylko kolejką. Szlak prowadzi tylko do Morro da Urca. Tam do wyboru restauracje, bary, kawiarnie itp.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

© 2019: Nietu | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress