Tag: kobiety


Milanowe Natiglia i Brera

Dzień 33 Jest 6:49. Na uszach Eddie Vedder „Long night” – przypadek, że to on? Tu? Teraz? Jednak podróżowanie, doświadczanie to kwestia bardzo indywidualna. Ale po kolei. Młody chciał zobaczyć Natiglię, więc tam pojechaliśmy. Okazała się całkiem miłą dzielnicą, z kanałem, wzdłuż którego były porozstawiane knajpki. Miły holenderski klimat. PosiedzieliśmyRead More …


Genova night life

Dzień 30 Tour po mieście skończył się o 4 nad ranem. Najpierw centrum. Kupiliśmy dwa wina i zakąski i na schodach pod katedrą zrobiliśmy część z nich. Inni też uskuteczniali opróżnianie butelek. To mi się podoba w tych krajach śródziemnomorskich: przy kościołach są kawiarnie, ludzie siedzą na schodach, pozytywnie spędzająRead More …


Lizbońska Alfama

Dzień 16 Wino z colą i lodem. Takie oto orzeźwienie. Upał. Sjesta. Siedzę w kuchni i gotuję obiad: tortellini, makaron, ziemniak z gaspacho i pulpą pomidorową, parówkami i serem. Ech, czasy studenckie mi się przypominają. Sjesta. Sjesta-fiesta time. Portugalczycy coś mniej rozrywkowi są niż Hiszpanie. To dobrze. Odpocznę. Kartka doszłaRead More …


Nie chcę opuszczać Porto

Dzień 14 Sagres cerveja. Widok na Pont Louis I. Tym razem drugi brzeg. Albo pierwszy, licząc od starego miasta. Wczorajszy wieczór znów z winkiem na patio [patio?]. Dziś sen możliwie jak najdłużej. Potem pack, oddanie pryczy i na miasto. Tym razem stadion de Dragao. Stacja metra [tym razem faktycznie podRead More …


Madryckie władze i premiery

Dzień 10 Piąta rano. Wciąż na lotnisku. Siedzę wciśnięty między kolumnę a maszynę z batonikami, ładuję telefon. Część nocy spędziłem na cholernie niewygodnych krzesłach, a część po prostu na ziemi. Coś tam nawet spałem, coś tam nawet mi się śniło. Dziwnie jest w tej Espanii, że nie wiadomo z któregoRead More …


Odbiła mi Palma de Mallorca

Dzień 9 Grzegorzu, Grzegorzu! Ty jeszcze się nie nauczyłeś, że nie ma sensu mówić na tego typu tripach: „Pójdę spać, odpocznę, wyśpię się”!? Przyjąłeś to jako pewnik, a tu dupa. Gdy wróciłem do hostelu grzecznie się przebrałem i zszedłem do livingroomu, by skorzystać z neta. Chciałem sprawdzić czy są zmianyRead More …


Porto Alegre i różne tradycje

Po powrocie z Urugwaju do Brazylii spałem 9h, potem chwila przerwy i dalsze 2h. Musiałem odespać chyba te doznania, całą podróż, cyklon – wszystko. Teraz siedzę w kuchni, już po śniadaniu i dopinam kawalerski w Polsce na ostatni guzik. Zerkam za okno, a tam pod 6-pasmową estakadą śpi bezdomny. PoranneRead More …


Śladem Gombrowicza po Buenos aż do Caminito

Wątłe śniadanie i szybki obiad, bo dziś dzień cały boży spędzony oddzielnie. Oni pojechali do ogrodów japońskich, a ja postanowiłem ruszyć śladami Gombrowicza. W ogrodach japońskich to ja byłem w… Portland w stanie Oregon, więc wystarczy. Jakoś mnie to nie kręci oglądanie krzaczków i przyciętych roślinek. Nie mój klimat. JeśliRead More …


Doki w (boskim) Buenos

Po obiadku. […] Strasznie beznadziejny jest ten net, pracować się nie da. Ładuję kompa, by iść popracować gdzieś, gdzie jest dobre wi fi. Masakra. – Słońce powoli zmierza ku zachodowi. Siedzę w dokach Buenos. Ostatnie promienie skaczą mi po twarzy. Na dłoniach rękawiczki. Trochę rozmyślam o Gombrowiczu, o jego sytuacji,Read More …


Estadio Centenario, spacer wzdłuż plaży i szaleństwa cyklonu

Siedzę w kuchennych podziemiach z herbatą. Zimno. Rozgrzewam się od środka. Powiedziałem B., że jak chce spędzić czas sam na sam z C. to wystarczą dwa słowa i mnie nie ma. Wziąłem więc Gombrowicza i przyszedłem tutaj. Niech się pobawią… Chwilę później zszedł jakiś jegomość, przywitał się po angielsku i zacząłRead More …


© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress