Tag: ocean


Na krańcu Europy – Cascais

Dzień 17 I tak jest zawsze. Podsiadło jeszcze się nie nauczył na takich tripach, żeby nie mówić: „Wrócę do hostelu i pójdę spać”. No nie nauczył się. Wróciłem. Po drodze kupiłem wino do kolacji. W kuchni były dwie dziewczyny, siedziały sobie przy stole, a ja gotowałem jedzonko. Przysiadłem się doRead More …


Lizbona – znów z Nimi

Dzień 16 Umknął mi dzień. Nie było kiedy opisywać, więc zrobię to dziś. Dzień 15 Na lotnisku udało mi się przespać może z dwie godziny. Pogryzł mnie jakiś lotniskowy komar. Aeroporto mosquito! Doprawdy nie wiem dlaczego Bóg stworzył komary!? Ok. 7.30 byłem już w Lizbonie. To jednak niesamowite podróżować samolotemRead More …


Lizbońska Alfama

Dzień 16 Wino z colą i lodem. Takie oto orzeźwienie. Upał. Sjesta. Siedzę w kuchni i gotuję obiad: tortellini, makaron, ziemniak z gaspacho i pulpą pomidorową, parówkami i serem. Ech, czasy studenckie mi się przypominają. Sjesta. Sjesta-fiesta time. Portugalczycy coś mniej rozrywkowi są niż Hiszpanie. To dobrze. Odpocznę. Kartka doszłaRead More …


Porto w Porto

Dzień 13 Ogarniam się i spadam nad ocean. – Ocean Atlantycki – ech, cudowna przestrzeń. Dojechałem tam metrem. Przy czym metro to za duże słowo. To w zasadzie tramwaj naziemny, którego znikoma część wiedzie pod ziemią [uwaga! Automaty nie przyjmują europejskich kart z chipem!]. Mało tego, wszystkie linie kursują naRead More …


Nie chcę opuszczać Porto

Dzień 14 Sagres cerveja. Widok na Pont Louis I. Tym razem drugi brzeg. Albo pierwszy, licząc od starego miasta. Wczorajszy wieczór znów z winkiem na patio [patio?]. Dziś sen możliwie jak najdłużej. Potem pack, oddanie pryczy i na miasto. Tym razem stadion de Dragao. Stacja metra [tym razem faktycznie podRead More …


Montevideo na dobry wieczór i dzień dobry

Z Colonia del Sacramento pojechaliśmy do najbardziej wysuniętej na południe stolicy obu Ameryk, czyli Montevideo. Znalazłem bardzo tani hostel niedaleko centrum, więc autobusem za 28 pesos dostaliśmy się na San Salvador w Palermo. Okazało się, że nasz hostel umiejscowiony jest w starym budynku obrośniętym bluszczem i ulokowanym na rogu dwóchRead More …


Ipanema Beach – przewspaniałe rozczarowanie!

Na Ipanema Beach dotarłem piechotką. Trochę mi to zajęło, ale nic to! – skoro można poznać zakątki Rio. Idąc czułem się trochę niepewnie, wszak Copacabana okazała się jednym wielkim zawodem.Pisałem o niej tutaj: Gdy doszedłem jednak do Ipanemy przewspaniale się rozczarowałem!To było to!Oto plaża jak z teledysków! Żadna tam CopacabanaRead More …


Z Salvadoru do Rio

Poprzedni dzień opisałem tutaj: Kolejne zaskoczenia w Salvadorze. I ostatni wieczór… Jest po 6 rano. Czekam na przystanku początkowym na Praca da Se na autobus na lotnisko (dużo tego „na”). Salvador jeszcze imprezuje po sobotniej nocy. Niedopici szwędają się po ulicach lub przysypiają na chodnikach. Walking dead? Dużo ich. MamRead More …


Na plaży do Farol da Barra przygód co niemiara

O wczorajszym dniu pisałem tutaj: U źródeł capoeiry, a właściwie w samym epicentrum   Barra. Plaża do Farol da Barra. Siedzę sobie samotnie tutaj. Więcej o niej przeczytasz klikając w poniższy link: Praia do Farol da Barra, Salvador, Bahia Znów w nocy słyszałem strzały. Takie prawdziwe, z pistoletu… Siedzę na kamorachRead More …


Latarnia Farol da Barra, Salvador

Tego miejsca nie da się nie zauważyć będąc na plaży do Farol da Barra. Najważniejsze info: Podobno była to druga latarnia morska na całym kontynencie amerykańskim, a jej światło przy dobrej pogodzie było widoczne z odległości 18 mil morskich. Obecna wieża pochodzi z 1839r. Latarnia pokazywała ląd statkom, które przemycały niewolników.Read More …


© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress