Tag: piwo


Lizbona – znów z Nimi

Dzień 16 Umknął mi dzień. Nie było kiedy opisywać, więc zrobię to dziś. Dzień 15 Na lotnisku udało mi się przespać może z dwie godziny. Pogryzł mnie jakiś lotniskowy komar. Aeroporto mosquito! Doprawdy nie wiem dlaczego Bóg stworzył komary!? Ok. 7.30 byłem już w Lizbonie. To jednak niesamowite podróżować samolotemRead More …


Nie chcę opuszczać Porto

Dzień 14 Sagres cerveja. Widok na Pont Louis I. Tym razem drugi brzeg. Albo pierwszy, licząc od starego miasta. Wczorajszy wieczór znów z winkiem na patio [patio?]. Dziś sen możliwie jak najdłużej. Potem pack, oddanie pryczy i na miasto. Tym razem stadion de Dragao. Stacja metra [tym razem faktycznie podRead More …


Odbiła mi Palma de Mallorca

Dzień 9 Grzegorzu, Grzegorzu! Ty jeszcze się nie nauczyłeś, że nie ma sensu mówić na tego typu tripach: „Pójdę spać, odpocznę, wyśpię się”!? Przyjąłeś to jako pewnik, a tu dupa. Gdy wróciłem do hostelu grzecznie się przebrałem i zszedłem do livingroomu, by skorzystać z neta. Chciałem sprawdzić czy są zmianyRead More …


Nocne Buenos

Do Buenos Aires dojechaliśmy trzy godziny później, niż to było planowane. Dworzec autobusowy w BA otoczony jest jakąś patologiczną dzielnicą. – Lepiej tam nie chodźcie, zwłaszcza po zmroku – przestrzegła nas  pani, która wcześniej zajęła jedno z naszych miejsc w autobusie. Good to know! Chociaż to widać, wystarczy się rozejrzeć,Read More …


Jak to się stało? Wyszedłem i dojechałem – Litwa

No tak, tak jakoś wyszło. Zawsze to wychodzi tak jakoś. Piszę do Iwony z Nowego Jorku niech zgadnie gdzie jestem (kiedyś takie zagadki wysyłałem T., ale wkurzało go to, więc poniechałem). – „Tu, gdzie klasztor oo. bernardynów zamieniono na więzienie” Odpowiedź mogła być tylko jedna: Taka pieśń jest nieśmiertelność… JaRead More …


Z Rio do Porto Alegre

Budzik nastawiłem na piątą, a obudziłem się godzinę wcześniej. Do hostelu zaczęli schodzić ludzie z nocnych eskapad. Wiedziałem, że z nimi nie powinienem pójść, bo kto wie gdzie moglibyśmy skończyć? Zdążyłem jeszcze z niektórymi pogadać, pożegnałem się z Klemensem, po czym po 5:00 wyszedłem na autobus. Zasada brazylijska, mówiąca oRead More …


Mrożąca krew w żyłach historia w bornholmskich lasach

Dzień z przygodami. I to solidnymi. Dojechaliśmy do Ronne i przeświadczeni, że camping jest gdzieś niedaleko posiedzieliśmy trochę przy porcie, pijąc piwko. Ale trzeba było ruszać, bo nie wiedzieliśmy czy camping jest czynny, choć taka informacja pojawiła się w necie. – Ale ja czytałem wpis na forum, że już otworzyli.Read More …


Zamkowe rozważania na Bornholmie

Zupełnie przypadkowo 40. dzień przeznaczyłem na resting. Oni pojechali w teren, ja siedzę przy gospodarstwie, ładuję baterie i uzupełniam notatki. Potem skoczę do miasta, na plażę, zobaczyć klify. Wczoraj trąba powietrzna nad Bałtykiem. Niezły widok. Choć trochę przerażający. Ale nie dotarła do wyspy. Odpoczynek. Koniecznie. Bo się zajadę [dosłownie!]. BrzuszekRead More …


Nad Bałtykiem w drodze na Bornholm

Miałem tylko chwilę. Na moment wróciłem do Polski z objazdówki po Europie i już ruszyłem dalej. Plan: Bornholm na rowerach. Pojechałem busem do Opola i spotkałem się tam z resztą. Okazało się, że jednak wszyscy mieli rowery, tylko ja zamierzałem wypożyczyć na Bornholmie, choć wcześniej umawialiśmy się inaczej. Gdy przyjechałRead More …


U źródeł capoeiry, a właściwie w samym epicentrum

Pierwsza nocka w Salvadorze. O poprzednim dniu pisałem tutaj: Salvdor – a miałem odpocząć po tych kilku dniach w podróży Obudziłem się po 7:00, Luane już nie było. (Powerek z Polszy się przydał) Miłą niespodzianką było… śniadanie. Okazało się, że jest w cenie, co jakoś umknęło mojej uwadze przy bukowaniu.Read More …


© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress