Tag: przygoda


Na wyspie Marco Polo – Korćula

Budzik zadzwonił o 5:00. Chwilowo było mi ciężko się obudzić, ale tym razem 4,5h snu – bez komarów. Jedziemy dziś na Korćulę, a w zasadzie płyniemy – bo to podobno 2h rejsu w morze. Poza tym Sz. się dziś broni. Ciągle jestem myślami przy nim. Poradzi sobie. Nie bez powoduRead More …


Dzieci Piereusu

Tak, Dzieci Pireusu to najodpowiedniejsza nazwa. Czy też – Dzieci Pireneusu. I wszystkie Tercety Egzotyczne i Eleni szaleją. I znowu się zaczyna dzień, pierwszy dzień, drugi dzień, Trzeci dzień, i znów bez chmur. Na niebie jasny wisi ptak, jeden ptak, drugi ptak, Trzeci ptak i śpiewa nam. […] Jak jaRead More …


Twierdza w Omisiu

Jak nie trudno się domyśleć na ściankę nie poszliśmy. Wstałem rano, pomyłem naczynia i garnki i poszedłem na zakupy. Cudownie jest jeść świeży chleb z pysznościami. Po śniadaniu od razu na plażę. Cudowna woda. Kilka godzin spędzonych na plażingu, a potem na obiad. W planach pójście na twierdzę i niecoRead More …


Do Grecji w 140 min.

Zachciało mi się Grecji. Przede wszystkim dlatego, że chciało mi się  od dawna: dla sztuki, obcowania z miejscami filozofów, doświadczenia początków teatru w jego źródle, posmakowania greckiej kuchni i w ogóle poznania TYCH miejsc, miejsc kolebki kultury europejskiej, miejsc, o których uczę, miejsc wysublimowanych prowokacji umysłowych. Nade wszystko jednak powodem,Read More …


Last day in Brati

Kolejny dzień rozpoczęty od tego samego śniadania. Już powoli zaczyna mi się podnosić na sam widok. Dobrze, że to ostatni dzień. W toalecie jakiś jegomość piętro wyżej tak brał prysznic, że do nas zaczęło spływać po ścianach. I Bratysława płacze, chyba dlatego, że wyjeżdżam. Ale normalnie jakby oberwanie chmury. ARead More …


W poniedziałki w Bratysławie niewiele można

Taką naukę wyciągnąłem z poniedziałkowej Brati. Dzień bardzo spokojny rozpocząłem od śniadania. Wciąż codziennie na śniadanie dają to samo: chleb tostowy [jem swój kukurydziany], żółty ser topiony w plastrach, pomidor, ogórek, sałata, pasztet z kubeczka, płatki z mlekiem. I nie ma żadnego innego wyboru. Potem wyznaczyłem sobie trasę: najchudszy budynekRead More …


Bratislava i ruiny zamku Devin

Jest ranek. Ja już po śniadaniu, które jest w cenie. Choć to raczej typowe hostelowe jedzenie: chleb tostowy na tosty, paszteciki, dżemy, masełka – ale wszystkie w małych pojemniczkach, pomidor, ogórek, sałata, herbata, kawa, płatki. Zjadłem sobie i brzuszek jest szczęśliwy. Jak wczoraj podczas jazdy. – – – – –Read More …


Wyjazdy ad hoc zawsze najlepsze – Bratislava

9:11 I znów tu siedzę. Poczekalnia dworca PKP w Opolu. Nasze relacje są zmienne, raz nienawidzę PKP za traktowanie klientów jak źródło kasy, za brak szacunku, opóźnienia pociągów i syf w nich, a raz uwielbiam za możliwość przemieszczania się względnie tanim sposobem. I ten sentymentalny stukot kół i zapach metaluRead More …


Prosto na wesele – po 44 dniach w drodze

Dzień 44 Obudziłem się na dźwięk budzika. Zwinęliśmy śpiwory i poszliśmy na stację, kupując po drodze winko w nocnym. Pociąg był podstawiany, więc ulokowaliśmy się wewnątrz. Na przemian sen i bezsen w tej krótkiej podróży. W Szczecinie skontaktowałem się z poznanym w Bieszczadach kumplem, ale okazało się, że już nieRead More …


Podczas powrotów niespodziewane spotkania

Dzień 35 Znów jeden dzień uleciał. 34. W zasadzie cały dzień był w podróży. Wyczekałtowaliśmy się, potem tramwaj, bus na lotnisko i czekanie. Nagle patrzę, a na krzesełku siedzi sobie… Mark! A obok Tobiasz. Ale akcja! Więc jednak spotkałem kogoś znajomego! Podszedłem, przywitałem się – ich miny bezcenne. Lubię takieRead More …


© 2022: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress