Tag: wino


Milanowe Natiglia i Brera

Dzień 33 Jest 6:49. Na uszach Eddie Vedder „Long night” – przypadek, że to on? Tu? Teraz? Jednak podróżowanie, doświadczanie to kwestia bardzo indywidualna. Ale po kolei. Młody chciał zobaczyć Natiglię, więc tam pojechaliśmy. Okazała się całkiem miłą dzielnicą, z kanałem, wzdłuż którego były porozstawiane knajpki. Miły holenderski klimat. PosiedzieliśmyRead More …


Genova night life

Dzień 30 Tour po mieście skończył się o 4 nad ranem. Najpierw centrum. Kupiliśmy dwa wina i zakąski i na schodach pod katedrą zrobiliśmy część z nich. Inni też uskuteczniali opróżnianie butelek. To mi się podoba w tych krajach śródziemnomorskich: przy kościołach są kawiarnie, ludzie siedzą na schodach, pozytywnie spędzająRead More …


Genova i jej kolorowe plaże

Dzień 29 Byliśmy na mieście wczoraj. W zasadzie samo łażenie. Nigdzie nie udało nam się znaleźć sklepu spożywczego. Same knajpy. Gdzie oni robią zakupy? Więc i my posiedzieliśmy w ogródku jednej z wielu knajp, na placyku niedaleko katedry i zamówiliśmy po drinku. Było to całkiem smaczne, ale jednak utrzymuję sięRead More …


Na krańcu Europy – Cascais

Dzień 17 I tak jest zawsze. Podsiadło jeszcze się nie nauczył na takich tripach, żeby nie mówić: „Wrócę do hostelu i pójdę spać”. No nie nauczył się. Wróciłem. Po drodze kupiłem wino do kolacji. W kuchni były dwie dziewczyny, siedziały sobie przy stole, a ja gotowałem jedzonko. Przysiadłem się doRead More …


Lizbońska Alfama

Dzień 16 Wino z colą i lodem. Takie oto orzeźwienie. Upał. Sjesta. Siedzę w kuchni i gotuję obiad: tortellini, makaron, ziemniak z gaspacho i pulpą pomidorową, parówkami i serem. Ech, czasy studenckie mi się przypominają. Sjesta. Sjesta-fiesta time. Portugalczycy coś mniej rozrywkowi są niż Hiszpanie. To dobrze. Odpocznę. Kartka doszłaRead More …


Porto w Porto

Dzień 13 Ogarniam się i spadam nad ocean. – Ocean Atlantycki – ech, cudowna przestrzeń. Dojechałem tam metrem. Przy czym metro to za duże słowo. To w zasadzie tramwaj naziemny, którego znikoma część wiedzie pod ziemią [uwaga! Automaty nie przyjmują europejskich kart z chipem!]. Mało tego, wszystkie linie kursują naRead More …


Porto-we doznania

Dzień 12 Jakiś niespokojny sen miałem, budziłem się kilka razy w nocy, mając wrażenie, że nie zdążę na samolot. Zdążyłem, ale tak to jest jak się człowiek śpieszy – wtedy wydaje mu się, że cały świat nagle celowo staje na przeszkodzie robiąc wszystko, byś nie zdążył. Np. takie bramki wyjścioweRead More …


Doki w (boskim) Buenos

Po obiadku. […] Strasznie beznadziejny jest ten net, pracować się nie da. Ładuję kompa, by iść popracować gdzieś, gdzie jest dobre wi fi. Masakra. – Słońce powoli zmierza ku zachodowi. Siedzę w dokach Buenos. Ostatnie promienie skaczą mi po twarzy. Na dłoniach rękawiczki. Trochę rozmyślam o Gombrowiczu, o jego sytuacji,Read More …


Estadio Centenario, spacer wzdłuż plaży i szaleństwa cyklonu

Siedzę w kuchennych podziemiach z herbatą. Zimno. Rozgrzewam się od środka. Powiedziałem B., że jak chce spędzić czas sam na sam z C. to wystarczą dwa słowa i mnie nie ma. Wziąłem więc Gombrowicza i przyszedłem tutaj. Niech się pobawią… Chwilę później zszedł jakiś jegomość, przywitał się po angielsku i zacząłRead More …


Paryżowe Notre Dame, Panteon i Pompidou

Kwintesencja paryskich doznań- Luwr, Orangerie, D’Orsay Paryż – dzień trzeci. Oto jak można bić kasę na turystach – hostel „Friends”. Ponad 20 pokojów a 2 prysznice i 2 toalety. Wystarczy? Musi. Najśmieszniejsze, że chyba będę musiał tu zostać jeszcze jedną noc, bo durne połączenie na Beauvis dopasowane jest do lotu.Read More …


© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress