W ciągłej podróży, czyli jak przekraczać granicę Brazylii drogą lądową

15

Rano skończyła się woda, ale Baiano nas uratował.
Potem w teren załatwić sprawy bankowe i ogólny spacer po Porto Alegre. Znalazłem na przykład festiwal… filmu polskiego, gdzie wyświetlano „Miasto 44”, „Bogowie” czy „Dziewczyna z szafy” w Santander Culture.

img_20160729_160954
A potem wizyta w knajpce, w której płacisz 21 reali i jesz ile chcesz i co chcesz. A wybór naprawdę przedni. Mistrzostwo! Mógłbym tam zamieszkać.

Potem przepak i na autobus.
Ile w trasie? Nie wiem, ale średni plecak wystarczy.
Skoro z tymże właśnie plecakiem objechałem w 1,5 miesiąca pół Stanów to w Brazi też dam radę.

Na liście pasażerów dojrzałem polskie imię i nazwisko: Kaja Małgorzata Motylkowska. Zatem misja: zidentyfikować która to dziewoja. Szukaj słowiańskiej urody, w Brazylii to przecież się wyróżnia.

Sam autobus firmy „Flecha Bus” niby super-duper w stylu Megabusa w USA czy nawet Polskiegobusa u nas. Ale prądu nie ma, a miał być. Neta nie ma, a miał być. Puścili film – dźwięk nie działa.

– Welcome to Brasil – krótko skwitowała to Cassi.

buenos-aires-2

No nic. Jedziemy. Choć – jak się okazało – nie tylko w Polsce ludzie, pomimo wyraźnego wykupienia miejca numerowanego – siadają gdzie chcą. I co im zrobisz? Nic nie zrobisz. I pomimo planowanego wyjazdu o 17:15 ruszyliśmy po 18:00. Ale spoko, nc nas nie goni, nie musimy się nigdzie przesiadać, więc to komfort nawet.

Ok. 20:00 zatrzymaliśmy się na jednej ze stacji na kolację. Znów na zasadzie „na wagę”. 13r za kurczaka, wołowinę z ryżem i surówkę. Tutaj też kierowcy mają umowy z restauracjami jak przywiozą grupę ludzi, zatem podobnie to działa na całym świecie.

Gdy ruszyliśmy to się kimnąłem. Po 3h nas obudzili, bo oto dojechaliśmy do granicy z Argentyną. Kazali wypełnić karteczki, a potem wysiąść z autobusu i osobiście zaliczyć kontrolę paszportów. Tu właśnie zabrano mi kartkę, którą wypełniałem po przylocie do Brazi. Dużo tych karteczek, a każda niezwykle ważna.

Podczas stania w kolejce zrobiłem fotkę, ale jakoś tak z tajniaka. Doprawdy nie wiem czy na granicy można robić fotki czy to dobry powód, by kogoś takiego poczęstować kulką z karabinu. Poniechałem.

buenos-aires-3

Gdy każdy się odprawił przy okienku, wróciliśmy do autobusu, kierowca rozdał nam kartki z nowymi danymi przyporządkowane do numerów siedzeń (przemianowali  moją narodowość na brazylijską) i ruszyliśmy dalej, by… przejechać jakieś 100m i znów wysiąść do kolejnego okienka, tym razem po argentyńskiej stronie. Noc, piździ, kolejka jedyna z naszego autobusu i… cała wataha psów, takich kundelków, które nawet grzały się w izdebce celników.

Stanąłem w kolejce do okienka i nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie. Zacząłem się zastanawiać, czy aby Polacy nie potrzebują do Argentyny wizy? No przyznam, nie wiem. Ale jak to sprawdzić, skoro nie ma neta? Teraz już trudno, dowiem się przy okienku, jak coś. Najwyżej mnie nie wpuszczą na teren państwa i każą zawrócić. A wtedy może być śmiesznie.

Gdy wszedłem do budynku odprawy granicznej pierwsze co mnie uderzyło to smród starego psa. I rzeczywiście, cztery bezpańskie psy wylegiwały się na podłodze, leniwie patrząc na kolejkę tych dziwnych człowieków.

Rozglądam się i nagle dostrzegam, że stoi typka z polskim paszportem. Małgorzata!

Podchodzę do okienka, pani pyta mnie po hiszpańsku o dokumenty i cel podróży. Odpowiadam kalecząc ten pięky język. Ona ogląda mój paszport. Coś wklepuje w komputer i po chwili przykłada mój dokument do monitora. Nie widzę co się na nim znajduje, ale jakby coś porównywała. Trwa to długo. Za długo. Spogląda na mnie i znów na paszport. Wertuje go. Może coś nie tak z pieczątkami? Wiem, że niektóre kraje nie lubią siebie nawzajem. Ale co ja tam mam, Emiraty Arabskie, Stany, Indie, Izrael. Czyżby Izrael? Nie wiem dlaczego to państwo wkurza wszystkich, choć ja tam do niego nic nie mam. Czyżby Izrael? Absolutnie niepotrzebne rozkminy zostają przerwane wbiciem pieczątki do paszportu.

Welcome to Argentina.

No to łelkom. Czyli wiza niepotrzebna.
Uffff…

buenos-aires-4

Podszedłem po wszystkim do Małgorzaty i przedstawiłem się. Okazało się, że Gośka ma na imię Kinga i nie jest Gośką. A więc jest tu jeszcze jedna Polka w tym busie? Nasi są wszędzie.

Potem prawie do samego rana sen. A po nim?

„Serdecznie witam, panie dziennikarzu!”

INFO PRAKTYCZNE

Przy przekraczaniu granicy między Brazylią a Argentyną drogą lądową można to zrobić na dwa sposoby:
1. Dojechać najpierw drogą 116 z Porto Alegre,
a potem przez Rio Grande drogą 471 do Chuy,
tam przekroczyć granicę piechotką i złapać busa w Urugwaju do Argentyny.
2. Dojechać drogą 290 przez Sao Gabriel do Uruguaiana na południowym-zachodzie,
by tam przekroczyć granicę z Argentyną, omijając Urugwaj.

Opcja pierwsza bardziej skomplikowana i wymagająca kombinacji w samym Chuy,
ale podobno wizualnie piękniejsza.
Opcja druga – prostsza, ale mniej atrakcyjna.

(Next Post) »


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

© 2019: Nietu | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress