W poniedziałki w Bratysławie niewiele można

Taką naukę wyciągnąłem z poniedziałkowej Brati.

Dzień bardzo spokojny rozpocząłem od śniadania. Wciąż codziennie na śniadanie dają to samo: chleb tostowy [jem swój kukurydziany], żółty ser topiony w plastrach, pomidor, ogórek, sałata, pasztet z kubeczka, płatki z mlekiem. I nie ma żadnego innego wyboru.

Potem wyznaczyłem sobie trasę: najchudszy budynek w Europie [to coś dla mnie] z muzeum zegarów [samo muzeum mnie nie interesowało], potem katedra, dalej kościół św. Elżbiety [Blue Church], przejście na pocztę, powrót do hostelu, obiad i galeria Michalsky Dvor. Plan planem, a realizacja – wiadomo, jak zawsze.

Gdy śniadaniowałem to lało niemiłosiernie, ale gdy wyszedłem na dwór w cudowny sposób przestało. Deos gratias! Pod najchudszym budynkiem już byłem [doszedłem ulicą Żydowską] i w zasadzie to nic specjalnego. Potem przejście pod mostem do katedry. Byłem tu wczoraj, ale jednak niedziela jest dla ludzi, którzy chodzą do kościoła dniem chyba najważniejszym, więc postanowiłem, że nie będę przeszkadzał i wróciłem w poniedziałek. Jednak i tak trafiłem na mszę, więc decyzja prosta: Wrócę potem.

DSCN7254Udałem się zatem do Niebieskiego Kościoła. Znajduje się on nomen omen przy ul. Elżbietańskiej, Bezrućowej i Gajovej. Naprawdę ładny kościółek, robi wrażenie, niczym ukraińskie świątynie. Secesja to? Wnętrze [widziane przez szybki, bo zamknięty dla turystów] też w kolorystyce niebieskiej.

Czmychnąłem stamtąd na pocztę, zahaczając po drodze o klasztor na Szpitalskiej. W samej poczcie nie było kłopotów z dostaniem znaczków, a gdy wyszedłem to zorientowałem się, że przecież potrzebuję także znaczki do Brazylii i USA.

Potem Stare Mesto. Któryś raz już pod tą Michałową Bramą przechodziłem. Galerię Michalsky Dvor – jak przeczytałem na drzwiach – otwierają o 13:00. To znalazłem kawiarnię GreenTree, do której przyciągnął mnie wystrój piwniczno-książkowy [to nic, że wszystkie książki po słowacku, ale jednak w otoczeniu, które lubię]. Zamówiłem sobie gorącą czekoladę z karmelem. Ależ to było pyszne! Gorąca gęsta czekolada z wodą do popijania. I Słowacki. W Słowacji.

Gdy poszedłem drugi raz do Michalsky’ego Dvoru wciąż był zamknięty. Okazało się, że nie przeczytałem drobnym druczkiem, że w poniedziałki jest nieczynne. Więc katedra.

DSCN7259Sama katedra z zewnątrz w ogóle nie zachęca do wejścia. Wewnątrz jednak ma swój klimat. Zresztą, [neo?]gotyckie budowle mają w sobie to coś, im wyżej, tym bliżej, wiadomo.Jednak ja jak chcę być bliżej, to patrzę wgłąb – siebie. Dlatego też nie omieszkałem skorzystać z tej ciszy i po prostu się pomodlić.

Ale jednak najbardziej moją uwagę przykuł boczny ołtarz z „Ostatnią Wieczerzą” w wersji da Vinciego, ale jednak płaskorzeźba. I stojąca w południowo-wchodniej części nawy głównej rzeźba św. Marcina na koniu. Opisy mówią, że mieczem przecina płaszcz, by dać połowę biednemu. Ale dlaczego ten biedny wygląda jak paker? Cóż niesamowita gra mięśni! Cóż za dynamika! Ja oczywiście inaczej interpretuję tę rzeźbę. Kiedyś stała ona w centralnej części ołtarza i pod nią koronowano na przykład Ferdynanda czy Marię Teresę. W podłodze niedaleko rzeźby osłonięte szybą szczątki starego cmentarza. Do katakumb nie ma dostępu.

Wróciłem więc do hostelu, by zjeść obiad. Tam poznałem całkiem sympatyczną kobitę. Starsza ode mnie, brunetka krótko ścięta, właściwie to z Koszyc. I chyba nawet mówiła mi jak ma na imię. Ale coś nie zapamiętałem. Siedzieliśmy, gadaliśmy… […]

Późno w nocy poszedłem pod zamek, dobra tam miejscówka, by pooglądać oświetloną w dole Bratysławę. Tak się rozpędziłem w tę całkiem ciepłą noc, że dotarłem nad Dunajec. Ale tam wiało to wróciłem pod zamek. Siedząc na murku, w pozycji ignorującej słowacką historię [bo plecami do zamku] spoglądałem na miasto w dole. I piłem piwo. I wróciły wiersze. Jak to niewiele trzeba. A może zbyt wiele? Długo tam. Lubię tak.

***

a po wszystkim wisi w powietrzu
gęste jak kisiel zdanie „Idź stąd!”
to moje motto – po prostu nie czuć
odrzuć uczucia daleko w kąt

idź stąd, nie ma co rozpaczać
rozlane mleko wsiąknie w ziemię
idź do przodu, nigdy nie wracaj
oto najlepszy szacunek dla siebie

 

INFO PRAKTYCZNE

W poniedziałki prawie wszystkie muzea są zamknięte.

Katedra dostępna jest dla turystów poza godzinami mszy,

głównie od 13.00-16.00.

Wejście do kościoła św. Elżbiety nie jest możliwe,

otwierają tylko przedsionek,

ale i tak sądzę, że to najciekawsze budowla sakralna w Bratysławie.

GreenTree ma kilka swoich filii w Bratysławie.
Kawa – 1,80e
Gorąca czekolada z karmelem – 2,10e.
I mnóstwo książek wokół.

Na dziedziniec zamkowy można wejść do północy [potem zamykają bramy], przepiękny stamtąd widok,

ale rozmywa się poprzez zbyt silne światła oświetlające zamek.

Polecam też nocny spacer przy murach zamku.

Co prawda ławki są tak rozmieszczone,

że niewiele widać miasta oświetlonego w dole, bo zasłania murek,

ale oczywiście zdecydowanie lepiej usiąść na murku.

I chłonąć chwile, spijać miejsce…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

© 2022: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress