Z Leh do Chilling – początek Zanskaru

Dzień 6

Drugi dzień aklimatyzacji.

U mnie gorzej, u nich lepiej. Ból głowy, nudności i woda dołem – typowe objawy AMS. A może to też kwestia tej wody ze strumyka, w którym śmieci więcej, niż w śmietniku?
Więc jednak Diuramid.

Spotkaliśmy się z porterami, ustaliliśmy przy mapie co i jak i za ile.

Ja wciąż fatalnie.

Poszliśmy kupić… gumowce na wypadek, gdyby rzeka nie była w całości zamarznięta i trzeba było ją pokonać brodząc.

Leżenie.

Oni zakupy, gaz, potem razem pakowanie.
Kolejny Diuramid. Pierwszy posiłek – snickers. Coraz lepiej.
Sprawdziłem ogrzewacze, w domu bez zarzutu, na 3500 m.n.p.m. nie bardzo.
Woda do mycia letnia – z wiadra. Ostatni raz mycie głowy i siebie w letniej wodzie. Przez 15 dni nic.
Plan ambitny.
Tydzień rzeką wgłąb Himalajów, a podczas powrotu górami zahaczyć o miejscowe domostwa.

Jutro pobudka, parking, depozyt [a jednak!] i 80km do początku naszej przygody.

Dokupić: wkład do śpiwora,

Ogrzewacze,

Kubek.

 

Dzień 7

Rano zebraliśmy się i wpakowaliśmy do wynajętego jeepa. 80 km jechaliśmy do początku naszej rzecznej przygody, miejsca zwanego Chilling. Mijaliśmy po drodze panoramę Himalajów, szczytów oddalonych i ośnieżonych, ale także tych… zupełnie bez śniegu. Dolina Indusu prezentuje się nad wyraz okazale. Tylko wszędzie pełno wojska.

Kiedy skręciliśmy z szosy asfaltowej na drogę boczną, okazało się, że jest ona remontowana. Wysadzana jest część skał i utwardzana ziemia. Jechaliśmy tak jakiś czas na drodze o szerokości jednego auta, z jednej strony za szybami były skały, a z drugiej przepaść do oblodzonej rzeki. Były chwile, kiedy serducho zabiło mocniej, zwłaszcza przy mijaniu się aut.

Kiedy przyjechaliśmy do Chilling, okazało się, że jest to po prostu koniec drogi, przy którym stromym zejściem schodzi się do miejsca, gdzie spotyka się rzeka Zanskar z jednym ze swoich dopływów. Na tymże cyplu rozbiliśmy obóz pierwszy.

Fota Agny. Widać na niej ostatnie piaszczyste podłoże. Potem już tylko lód…

Robiło się już szaro, więc wczesny wieczór upłynął nam na gotowaniu wody z rzeki, kolacji i napełnianiu wrzątkiem butelek wkładanych na noc do śpiwora. Jak się potem okazało, były to codzienne czynności, które wykonywaliśmy prawie każdego wieczoru.

__________

RADY PRAKTYCZNE

Do Chilling można dojechać drogą Srinagar,
zwaną także Leg Highway lub Ladakh Road.
Za Wzgózami Magnetic trzeba być czujnym,
ponieważ na wysokości spotkania rzeki Indus z Zanskar trzeba zjechać z drogi
i niejako zawrócić.

Potem jedzie się średnio bezpieczną drogą Zanskar Valley Road do Chilling.
Trzeba uważać, bo droga ledwo mieści dwa mijające się pojazdy,
jest mnóstwo zakrętów, a przy każdym najlepiej używać klaksonu jako zapowiedzi swojej obecności. Z jednej strony cały czas macie skały, z drugiej przepaść do rzeki, którą za niedługo będzie się szło. Sprawy nie ułatwia fakt, że droga jest ciągle remontowana, wysadzane są jej skraje, co niejednokrotnie powoduje, że stoi się w miejscu kilkadziesiąt minut.
Przy opadach tworzy się głębokie błoto.

My zaczęliśmy szlak Zanskaru od zejścia na rzekę w Chilling,
gdzie do samej rzeki wpada strumyk nie znany mi z nazwy.
Tam jest jeszcze piaszczyste podłoże, jedno z ostatnich.

Cała trasa z Leh go Chilling wg mapy googla zajmuje ok. 1,5h i wygląda następująco:

My jechaliśmy ok 2,5h.

CZYTAJ TAKŻE

Lód to twój przyjaciel – czyli powoli do Neraku


© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress