Bratislava i ruiny zamku Devin

Jest ranek. Ja już po śniadaniu, które jest w cenie. Choć to raczej typowe hostelowe jedzenie: chleb tostowy na tosty, paszteciki, dżemy, masełka – ale wszystkie w małych pojemniczkach, pomidor, ogórek, sałata, herbata, kawa, płatki. Zjadłem sobie i brzuszek jest szczęśliwy. Jak wczoraj podczas jazdy.

– – – – – – –

DSCN7198W dzień Bratysława wywołuje mieszane uczucia: z jednej strony kipi historią, a z drugiej te obiekty są w fatalnym stanie. Słynna Brama Michalska to zwykła wieża z odpadającym tynkiem, wiele budynków jest wyblakłych lub się rozpada. Jednak są takie miejsca [odnajdywałem je zupełnie przypadkowo błądząc po uliczkach], które w słońcu prezentują się ładnie.

Postanowiłem pójść nad Dunajec. Gdy tak sobie chodziłem to tu to tam, dotarłem do przystanku pod Mostem UFO, skąd odchodzą autobusy do ruin zamku Devin. Sprawdziłem swój bilet dobowy i okazało się, że obejmuje on też strefę pozamiejską zamku. Więc wsadziłem swój korpus do pojazdu i pojechałem tamże. Jedzie się ok. 20 min., zostawiając Bratysławę za sobą.

– – – – – – –

Siedzę na wysokości tafli Dunajca. Rzeka jest dosyć wartka, barka ma ogromny problem, by płynąć wzdłuż niej. Siedzę dokładnie na cyplu, na styku Moravy i Dunajca, ta pierwsza zdecydowanie spokojniejsza. Mam termos z herbatą, która rozlewa się we mnie gorącym strumieniem.

Trwam.

Siedzę.

Jestem.

– – – – – – –

Już w hostelu.

Same ruiny to nic specjalnego. Jeśli było się na naszym Szlaku Orlich Gniazd, to Devin nie powali. Bardzo mocno wiało, ale podejrzewam, że latem jest przyjemnie, można posiedzieć na ruinkach, albo nad rzekami. Samo nabrzeże też nie jest zbytnio zadbane [zardzewiałe rzeźby, opuszczony obskurny budynek portowy], ale można znaleźć ciche ustronne miejsce. Zamek z dołu wygląda okazale, sama skała wzbudza respekt. Widać w niej otwór jaskini, która ma podobno 9m, ale jest niedostępna dla zwiedzających.

DSCN7252Poza tym na wzniesieniu ruiny kościoła średniowiecznego, a także kaplicy z IVw. Widać z niego austriacką stronę, w tym Heinburg nad Dunajcem i jego ruinki. W tle austriackie ośnieżone góry i elektrownie wiatrowe.

DSCN7248Tuż obok zamkowej skały znajduje się pomnik, upamiętniający śmierć 400 osób, które zostały rozstrzelane. Widać w nim kilkadziesiąt śladów po kulach, a nawet same naboje wbite w beton. Robi wrażenie!

Tuż przy pomniku stado morsów postanowiło sobie zrobić piknik. Zebrali się w samych strojach kąpielowych, śpiewali słowackie potupajki i doskonale się bawili. Nie wiem czy wchodzili potem do Moravy [podejrzewam, że Dunajec zbyt wartki] czy nie, bo sobie poszedłem. Zakupiłem jeszcze miejscowe wino z tutejszych winnic [6e] i wróciłem do Bratysławy.

– – – – – – –

Pub 17s.

Piję Zlatego Baźanta. Ależ to piwo smakuje tu nadzwyczajnie lepiej, niż te nasze eksportowe siuśki. To nic, że o 1e drożej, niż w sklepie. Ale klimat ustala Jack Daniels, na ścianach, w barze, a nawet na suficie. Zastanawiałem się czy nie napić się Jacka, bo lubię, ale doszedłem do wniosku, do którego często dochodzę – nie na wyjeździe. Na wyjeździe degustuję zawsze miejscowe smaki napojowe i jedzeniowe. Czasem różnie się to dla mnie kończy [jak w Indiach lub Maroko!], ale zawsze próbuję.

Wyjazd bardzo spokojny, można powiedzieć, że leniwy.

Wróciłem z Devina do hostelu, by zjeść obiad. Okazało się, że te hostelowe pipy wyrzuciły całą moją reklamówkę z jedzeniem z lodówki. Bo nie była podpisana. Trochę sam jestem sobie winien, bo nie podpisałem faktycznie [a doskonale wiem, że w każdym hostelu panuje taki zwyczaj, łącznie z datą wymeldowania], ale i tak się zdenerwowałem. Zjadłem kurczaka z ryżem i… poszedłem spać. Spałem 1,5h. Teraz tour po knajpkach. Chociaż muszę wyglądać teraz jak nerd jakiś, siedzący nad zeszytem. Ale zeszyt z USA, a Jack z Tennessee.

Vintage’owy taki jestem, wszyscy tablety, smartphony, a ja zeszyt.

Lubię.

INFO PRAKTYCZNE

Komunikacja w Bratislavie dzieli się dosyć standardowo:

autobusy, tramwaje, trolejbusy, taksówki.

Ceny biletów:

7 dniowy bilet – 10,40e

24h- 3,50e

różne bilety czasowe i strefowe – od 0,60e

Stare Miasto jest jednak w zasięgu nóg każdego zdrowego człowieka,

więc nie warto kupować biletów poza dojazdowymi do/z przystanku autobusowego

lub kolejowego, bo te są oddalone od centrum.

DEVIN

Dojazd do ruin zamku Devin nie jest skomplikowany.

Spod mostu UFO

[dosłownie SPOD mostu, brzeg od starego miasta]

autobusem nr 28 dojedziemy do samej miejscowości Devin,

skąd z przystanku piechotką i drogą rowerową dotrzemy do zamku.

Autobusy odchodzą spod mostu w Bratysławie co pół godziny

[23 i 53min. po każdej godzinie],

a z Devina podobnie [20,50min. po każdej godzinie]

Wstęp na ruiny zamku – 1,50e.

Nabrzeże za darmo.

W okolicach zamku są winiarnie i restauracje,

ale trybem ekonomicznym jedzenie i picie miałem ze sobą.

Dojazd pokazany na mapce poniżej.

mapa devin


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

© 2022: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress