Powoli trzeba żegnać się z Brazylią

Last day.

Ostatni, bo jutro wybywam. Wracam na swój kontynent. Tylko czy faktycznie mogę powiedzieć, że Europa to mój kontynent? Tak prawdziwie? Skoro ciągnie mnie na inne…? Tam rodzina i przyjaciele, więc chyba swój…

To dziwne, ale 1/4 plecaka to prezenty dla moich: z Argentyny, Urugwaju i Brazylii, koszulki, Jezuse z Rio, kolczyki, słodycze itp. Dziwnie tak. Czy mnie ktoś coś przywozi?

Karty pokładowe wydrukowane, budzik nastawiony. Tylko… gdzieś zgubiłem klucz od domu. P., który po mnie przyjedzie musiałby skoczyć do Sz. po klucz.

Jeszcze skoczę na miasto połazić w miejsca, w których nie byłem.

– Jak będziesz zwiedzał Porto Alegre sam to musisz być czujny – przestrzegła mnie C.
– Jest niebezpiecznie? – zapytałem.
– Bywa niebezpiecznie. Kiedyś rano szłam do pracy to wyskoczył do mnie chłopak z nożem. Mówię do niego, że nic nie mam i spieszę się do szkoły. A on na to: Jesteś nauczycielką? Tak, odparłam. A to przepraszam – powiedział, wyciągnął kilka reali i mi  dał. Tak fantastycznie zarabiają w Brazylii nauczyciele.
– A ty myślisz, że w Polsce jest inaczej? Chociaż jak mnie napadli w moim mieście to poczęstowali mnie tulipanem z butelki w twarz. Tutaj współczują nauczycielom – to jest ta różnica.

W ostatni wieczór spotkaliśmy się u V. na ostatnią capirinhę. Jeju, będę tęsknił za nią. To dobry napój jest. Tak jak woda kokosowa. Zrobiliśmy kilka dzbanków. Bo i czemu nie?

Popołudniu zrobiłem dla nich staropolskiego kurczaka w piwie, do tego ziemniaki z czosnkiem, cebulą i jogurtem i dwie surówki: marchew-jabłko-cebula i mizeria. Niby wszystko jak w Polsce, ale smak zdecydowanie inny. A oni nie są przyzwyczajeni do dodawania jogurtu do jedzenia.

Jutro o 4:50 pobudka. Muszę lecieć z Porto Alegre do Salvadoru, a potem już do Europy.

 

« (Previous Post)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

© 2021: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress