Tag: góry


Dzień restowy

6 dzień – to już tyle tu jesteśmy? A jeszcze wspinu nie było żadnego. Liny i sprzęt kiszą się w domu. Pobudka i samotny poranek. Lubię takie. Cykady grają jak dzikie od rana, gorąca herbata, choć słońce nabiera na sile – i balkon. Skoczyliśmy z T. poszukać dojścia do skał,Read More …


Wspin na Fancie

Znów komary nocą. Mamy iść na wspin, a spałem 4h. Bez sensu. A T. zdziwiony, że tutaj komary. Ja mam wrażenie, że jakieś wygłodniałe za bardzo, że nawet OFF nie działa. I głupich snów ciąg dalszy. Tym razem jakieś dwie SS-manki zabijają przypadkowych ludzi. Chcę temu zapobiec, ale nie potrafię.Read More …


Kolejka na Sugar Loaf – informacje praktyczne

Na sam szczyt Sugar Loaf można wjechać tylko kolejką, ale możliwe jest dojście piechotką na Morro da Urca, które jest miejscem przesiadkowym tej kolejki. Wjazd na Sugar Loaf kosztuje różnie, w zależności od sezonu i pory: w przeliczeniu od ok. 180 zł do 280 zł. Wagoniki kursują co 20 min.PierwszyRead More …


Barcelona u stóp i nowe znajomości

Tibidabo i Sagrada Familia – oto, co przede mną. I oczywiście cała Barcelona u stóp. Siedzę na zboczu Montjuic. Nie planowałem dziś tego, ale jakoś tak wyszło, że rano w Gironie uwinąłem się dosyć szybko i już przed 14:00 byłem w Barcelonie. Droga w pociągu była całkiem przyjemna i znacznąRead More …


Tibidabo, Barcelona, Hiszpania

Tibidabo to przepiękne miejsce, które trzeba odwiedzić. Miałem okazję być tam kilka razy, zarówno w dzień, jak i w nocy. Widok na oświetloną w dole Barcelonę zapiera dech w piersiach. Poza tym w nocy jest spokojnie. Nie to, co w dzień. Ktoś, kto opisał to miejsce jako ucieczkę od gwaru BarcelonyRead More …


Zawsze jest miejsce na podsumowanie

Jakoś po 6 rano. Obudził mnie imam [w mieście buddyjskim?], chwilę potem wstał Franz, bo jechał na lotnisko. Miał inny lot, my lecieliśmy do Delhi późniejszym samolotem. Ale spania już nie było. Słucham muzyczki na jedno ucho, bo drugi kabelek zamarzł i się złamał. Agna śpi. Wyrobiła w sobie niesamowitąRead More …


Wszystko, co piękne ma swój kres

Cudownie móc przespać noc w łóżku – i to tylko z dwiema warstwami ubrania na sobie. Noc zleciała spokojnie. Miła odmiana po takim czasie. Podobnie jak wczorajszy prysznic. Tzn. nie tyle prysznic, co oblewanie się kubełkami ciepłej wody – to przyjemność wręcz hedonistyczna. Gorzej tych kilka sekund po tym jakRead More …


Powrót do Leh

To musiało się zdarzyć – krach i plusk i już w rzece Rano była masakra. Na sam widok tych zamarzniętych butów robiło mi się zimno, ale nie było wyjścia – trzeba było wkładać stopy w te lodowce. Szybkie śniadanie, spakowanie obozu i w drogę. Po drodze Agna dała wykład  oRead More …


To musiało się zdarzyć – krach i plusk i już w rzece

Pobudka bez śniegu w środku namiotu, co jest dziwne, bo bardzo zimna noc była i dosyć duży wiatr. Ale letni namiot wytrzymał. (co nas w ogóle siekło, żeby zimą w Himy brać letni namiot?) Kaszka na śniadanie i dalej marsz w stronę Tilatu. Niestety, rzeka zmieniła pokrywę lodową przez teRead More …


Klasztor Lingshed i męczące podejścia

Dzień 19 Rano musli. Potem najcięższy dzień. Mieliśmy podejście na wysokość prawie 4500 m.n.p.m. Potem zejście [kolano!] na trzy tys. z hakiem i znów podejście na 4370 m.n.p.m. Różnica poziomów odczuwalna. Długi dzień. Chyba najdłuższy i w cholerę męczący. Nie chce mi się tego opisywać. Choć widoki… no… widoki toRead More …


© 2022: Polak w podróży | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress