Muzeum Narodowe w Belgradzie to miejsce, które skrywa w sobie niezwykłe skarby historyczne i artystyczne. Znajdujące się w samym sercu miasta, przy Placu Republiki, muzeum liczy ponad 400 tysięcy eksponatów! To prawdziwa kopalnia wiedzy o historii Serbii, począwszy od prehistorii, poprzez starożytność, średniowiecze, aż po czasy współczesne.

Na starcie w kasie kobieta, która usłyszała, że mówię po angielsku próbowała mi wcisnąć najdroższy bilet, a pani w szatni (trzeba zostawiać plecaki) nie chciała mnie obsłużyć, bo właśnie skręcała papierosa.

Natomiast samo muzeum warte jest odwiedzenia. Można w nim podziwiać kamienne rzeźby z epoki paleolitu i mezolitu, rzeźby inspirowane rybami z Lepenski Vir, które mi się kojarzyły ze starożytnymi rzeźbami ludzików UFO. Są świetne!

Do tego kolekcja sztuki starożytnej Grecji z naczyniami ceramicznymi, biżuterią i rzeźbami i kolekcja numizmatyczna, która zawiera monety greckie, rzymskie i iliryjskie. Temat monet to nie do końca mój konik, dlatego bardziej zainteresowany byłem dwoma pomieszczeniami (i pancernymi drzwiami!), w których się znajdują.

Nie brakuje również eksponatów związanych ze średniowieczem, takich jak ikony, biżuteria czy przedmioty związane z życiem Stefana Nemanii.

Na pierwszym piętrze przywitał mnie koncept, od którego aż złapałem się za głowę: wystawa eksponatów niewidzialnych. Serio. Puste półki z dorobioną ideologią, że nie tylko można sobie wyobrazić te eksponaty, ale nawet je dotykać! No nieporozumienie jakieś. I to w muzeum narodowym.

Pozytywnie natomiast zaskoczyła mnie bogata kolekcja sztuki nowożytnej i współczesnej, w tym dzieła van Gogha, Moneta, Gauguina czy Kandinsky’ego.

O wyjściu z muzeum Wam nie napiszę, aby pozostawić nieco nutki przygody. 🙂

Zdecydowanie polecam.